Budowanie nawyków: Mów dobrze albo wcale

Im więcej ludzi ma dostęp do Internetu, tym więcej bałaganu obserwuję w komentarzach zamieszczanych na portalach społecznościowych. Niestety, o ile większość z nich jest pozytywna lub przynajmniej neutralna, tak wyraźnie rzuca się w oczy rzesza hejterów, która ruszyła na podbój sieci. Tyle się mówi o hejcie, a dalej nic się w tej kwestii nie zmienia. Wręcz mam wrażenie, że to zjawisko jedynie się nasila, przybierając co rusz nowe formy.

Kiedyś usłyszałam bardzo mądre powiedzenie:

Jeśli masz powiedzieć o kimś coś złego, nie mów nic.

I wiesz co? Zgadzam się z tym. Wytykanie komuś popełnionych błędów, krytykowanie jego działań i podjętych decyzji, ostentacyjne wygłaszanie swoich poglądów przy jednoczesnym braku akceptacji poglądów rozmówcy, a także poniżanie czy ubliżanie komuś to czyny, które w mojej ocenie NIGDY nie powinny mieć miejsca. Zdarza się, że niekiedy bez namysłu zwrócimy się do rozmówcy lub klikniemy “Opublikuj” przy komentarzu pełnym przykrych słów. Co gorsze, wiele osób postępuje tak w pełni świadomie. Niszczy czyjeś starania, odbiera marzenia, zaniża ciężko budowane poczucie własnej wartości. I nie, dopisek o treści “to nie jest hejt” na końcu przesłanej wiadomości wcale nie zmienia jej finalnego brzmienia i nie “rozgrzesza” nadawcy.

Mówimy, że tyle zła i negatywnej energii wokół nas. Często innych na siłę zmienić nie jesteśmy w stanie. Ale jedno możemy zrobić na pewno. Zacząć zmieniać samych siebie. Zacząć czynić więcej dobra.

Mowa jest srebrem, a milczeniem złotem.

Wiem, że mnóstwo osób wkraczając w ten nowy rok 2019 przygotowała sobie noworoczne postanowienia, cele, plany. Być może Ty również. Zagraniczny wyjazd? Zgubienie kilku kilogramów? Regularne treningi na siłowni? Bez względu na to, co wybrałeś, mocno Ci kibicuję. Chcę tylko poprosić Cię o dopisanie jeszcze jednego punktu do Twojej listy.

Mówię o ludziach tylko dobrze lub wcale.

Może w tej chwili pomyślałeś, że zakazuję Ci wyrażania własnego zdania. Nie w tym rzecz. Zwyczajnie zawsze, gdy chcesz wypowiedzieć się na jakiś temat lub nawet wyrazić pokrótce swoją opinię w Internecie, zatrzymaj się na moment i zadaj sobie jedno ważne pytanie: Czy moją wypowiedzią mogę zranić osobę, do której kieruję te słowa?

Oczywiście, że nie chodzi o to, by każda nasza relacja była słodko-pierdząca, ociekająca lukrem i kolorowymi jednorożcami. Zależy mi jedynie na tym, byś przestał koncentrować się na narzekaniu i krytykowaniu.

Umówmy się, konstruktywna krytyka jest jak najbardziej potrzebna i wskazana. Ale wiesz, kiedy? Gdy zostaniesz o nią poproszony. W innym razie zachowaj swoje uwagi dla siebie. Zwróć też uwagę na wyrażenie konstruktywna – wnosząca wartość oraz konkretne wskazówki dla odbiorcy, pozbawiona obelg i przytyków.

Opinie skierowane bezpośrednio do odbiorcy to jedno, ale pamiętaj też, że możesz zranić kogoś wyrażając swoje osądy i uwagi poprzez mówienie o nim źle za jego plecami. W takiej sytuacji po prostu odpuść. Nie wypowiadaj tych myśli głośno. Nie puszczaj ich w świat.

Sama doświadczyłam “obgadywania” już w szkole podstawowej. Nikomu nie wadziłam, a do rówieśników podchodziłam z ogromną życzliwością. Co więcej, od dziecka byłam niesamowicie nieśmiała, a jako introwertyk również dość zamknięta w sobie (chociaż na szczęście nigdy nie miałam trudności w kontaktach z grupą), dlatego starałam się nie wchodzić nikomu w drogę. Pomyśl, jak musi czuć się dziecko pragnące akceptacji rówieśników, dla którego koleżanki jednego dnia są miłe, a kolejnego – mówiąc wprost – obrabiają mu tyłek. Co więcej, zdarzało mi się nawet, że uczennice chodzące w markowych ciuchach naśmiewały się ze mnie na korytarzu. Chodziłam ubrana schludnie, w mojej ocenie zwyczajnie, jedynie nie świeciłam logiem najpopularniejszych firm na metkach. Nie kręciły mnie rozmowy o kosmetykach i chłopakach. Wolałam rysowanie, czytanie książek, jazdę na rowerze. Nie robiłam makijażu i nie farbowałam włosów, w przeciwieństwie do koleżanek “popularnych” (przypomnijmy, to była szkoła podstawowa, czyli w ostatniej klasie miałyśmy dopiero po 12 lat!). Cóż, widocznie nie pasowałam do nich. A one nie miały oporów, by to jawnie wyrażać. Kiedy więc słyszę, jak ktoś wspomina z sentymentem lata szkolne, pojawia się pewnego rodzaju ukłucie w sercu. Chociaż samą naukę w mojej podstawówce wspominam bardzo dobrze, to niestety ze względu na resztę okoliczności nie jest to etap edukacji, do którego z przyjemnością powracam myślami, a wręcz cieszę się, że mam go już dawno za sobą.

Chociaż wszyscy w końcu dorastamy, niektóre osoby nie wyciągają wniosków ze swojego wcześniejszego postępowania. Co gorsze, kontynuują te praktyki na co dzień. Zmienia się tylko ich forma. Skutek pozostaje ten sam. Niby czym różnią się wracający ze szkoły znajomi idący tuż za plecami osoby, którą ostentacyjnie krytykują i wyśmiewają (a taka właśnie sytuacja mnie kiedyś spotkała) od hejtera jawnie szykanującego kogoś oraz publikującego obraźliwe komentarze w Internecie? Już odpowiadam. NICZYM. Jedno i drugie postępowanie rani osobę, do której skierowano wypowiedź oraz może trwale wpłynąć na to, jak postrzega ona samą siebie i jakie ma poczucie własnej wartości.

No dobrze, ale gdzie w tym wszystkim nawyk?

Przestaw się na myślenie pozytywne. Zamiast doszukiwać się ukrytego dna, niedociągnięć i potknięć, skupiaj się na dobrych stronach. Jak tylko najdzie Cię chęć skrytykowania kogoś lub narzekania, odwróć myślenie. Znajdź pozytywy lub po prostu odpuść sobie komentarz w danej sprawie. A jeśli jesteś świadkiem takiego zachowania, zwróć uwagę nadawcy komunikatu, iż takie zachowanie nie jest akceptowane. Zareaguj.

Sama od jakiegoś czasu praktykuję takie rozwiązanie i zauważam, że moje podejście do wielu spraw już teraz uległo zmianie. Jestem spokojniejsza, mniej się denerwuję, a i nie wypowiadam słów, które ranią. Będzie mi bardzo miło, jeśli i Ty przejdziesz na tę “jasną stronę mocy”. 😉

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *