Podsumowanie miesiąca: styczeń 2019

No i proszę, pierwszy miesiąc nowego roku już za nami. Ależ to szybko zleciało. A jeszcze niedawno tworzyłam listę postanowień i piłam słodkiego szampana 😉

Styczeń zaczął się bardzo dobrze. Bez spektakularnych zmian, ale z dużą dozą stabilności. Gdybym miała określić go jednym słowem, bez wątpienia wybrałabym samoświadomość.

1. Praca

Zawodowo pozmieniały się nieco priorytety związane z bieżącymi działaniami. Więcej uwagi wymagają teraz social media i promocja marki (nie tylko samej Zmianosfery, ale i doradztwa zawodowego, którym zajmuję się w Treningu Kariery). Ruszyła też sprzedaż nowej edycji kursu pisania CV, nad którą pracowałyśmy w zeszłym miesiącu. Nowa, jeszcze lepsza wersja, po drobnym liftingu, wzbogacona o wyjątkowe bonusy. Jestem ogromnie dumna z tego projektu!

2. Relacje

Tutaj niestety dalej uważam, że ten obszar wymaga u mnie poprawy. Codzienne sprawy, praca, uczelnia – zawsze mało czasu na spotkania z bliskimi. Na szczęście spotkałam się w styczniu z wyjątkową osobą, którą znam jeszcze ze studiów. Ogromnie się cieszę, że mogłyśmy się spotkać i porozmawiać przy pysznej kawie! 🙂

Uczestniczyłam również w kolejnym spotkaniu z cyklu LinkedIn Local Trójmiasto. Chociaż mój introwertyk wzbrania się przed wszelkimi formami kontaktu z obcymi osobami, doskonale czuje się biorąc udział w tej inicjatywie. Wartościowe prelekcje na temat wizerunku i social media połączone z moderowanym networkingiem to strzał w dziesiątkę! Z pewnością wezmę udział w kolejnych edycjach 🙂

3. Ciało i umysł

Temu obszarowi poświęciłam bardzo dużo czasu. Skupiłam się przede wszystkim na samoakceptacji i świadomości siebie. Dużo myślałam o swoich wewnętrznych potrzebach, zainteresowaniach i oczekiwaniach. Świadomie zrezygnowałam z kilku nawyków, które mi nie służyły. Zaczęłam nawet wstawać o 5:00 rano! Totalne szaleństwo, ale sprawdziło się u mnie w stu procentach. Rano jestem bardziej produktywna, wieczorami natomiast moja koncentracja bierze krótki urlop do następnego dnia. W dwie godziny przed pracą jestem w stanie zrobić więcej niż dotychczas w 4 późnym wieczorem. Było to dla mnie nie lada zaskoczeniem, ponieważ nie sądziłam, że to rozwiązanie się u mnie sprawdzi oraz że wytrwam w tym dłużej niż tydzień. Tymczasem znalazłam godzinę idealną. Przynajmniej obecnie 😉

Obiecałam sobie, że niedziela będzie dla mnie takim dniem spa. Wieczorem, aby dobrze nastroić się na nadchodzący tydzień, stawiam na balsam do ciała, peelingi, kremy, maseczki i inne cuda kosmetyczne, które dbają o moje ciało. Bardzo odprężające, a i moja skóra daje mi do zrozumienia, że jest mi wdzięczna chociaż za ten jeden wieczór w tygodniu 🙂

W styczniu częściej rezygnowałam też z pełnego makijażu, nawet do pracy. Są dni, kiedy przyjmuję w biurze klientów na spotkaniach doradczych albo nagrywam materiały na nasz firmowy kanał na YouTube – wtedy wykonuję pełny makijaż, ale w stonowanych kolorach. Pokochałam brązy za ich naturalność i delikatność. Pogodziłam się także z faktem, że mocne czerwone usta są nie dla mnie. Nie czuję się w takich wyrazistych szminkach komfortowo. Wybieram pomadki głównie w odcieniach zbliżonych do mojego naturalnego koloru ust. Właśnie w takim zestawieniu zyskuję największą pewność siebie i nie czuję się “przebrana”. Na co dzień często wybieram też sam podkład, puder i tusz do rzęs. I całkiem mi z tym dobrze!

4. Blog

W styczniu opublikowałam 3 nowe artykuły. No cóż, tragedii nie ma, ale to mniej, niż planowałam. W lutym celuję w co najmniej 4 publikacje. Jestem też bardzo z siebie dumna, bo w grudniu zaczęłam pracę nad nową szatą graficzną bloga i w styczniu kończyłam dopracowywać niektóre elementy strony. Nie jest jeszcze idealnie, ale już jest dobrze. Jak to mówi Ola Budzyńska: zrobione jest lepsze od doskonałego. Prawda? 😉

Za mało działałam natomiast w kwestii promocji bloga. Zdecydowanie jest to obszar do poprawy w następnych tygodniach.

5. Po godzinach

Radość mnie rozpiera, kiedy myślę o rzeczach zrobionych po godzinach pracy! Przeczytałam dwie książki, zaczęłam internetowy kurs rysunku (powrót do mojej wielkiej pasji), przerobiłam połowę materiałów kursu Tomka (znanego kiedyś jako Kominek, dziś jako Jason Hunt), zrobiłam mnóstwo planów rocznych w nowo zakupionych planerach, obejrzałam kilka świetnych filmów (parę gniotów oczywiście też) i mnóstwo wartościowych materiałów na YouTube.

Jak tak patrzę na to, co działo się w styczniu, myślę sobie, że można było zrobić trochę więcej, ale jest dobrze 🙂 Był to dobry miesiąc! Luty zapowiada się bardziej produktywnie i mam nadzieję, że uda mi się te plany zrealizować 😉

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *