Podsumowanie miesiąca: kwiecień 2019

Kwiecień nie był ani szalonym, ani przesadnie spokojnym miesiącem. Co prawda zleciał niesamowicie szybko, ale po drodze zaowocował kilkoma ciekawymi doświadczeniami.

Moje urodziny

W tym roku skończyłam 26 lat. Za każdym razem obiecuję sobie, że coś z tej okazji zorganizuję. Może nie jakąś huczną imprezę, bo w takich nie gustuję (ach, introwertycy :D), ale przynajmniej spotkanie w gronie najbliższych znajomych. I co roku nie wyrabiam się z zaplanowaniem czegokolwiek. Przychodzi dzień urodzin, a jedyne co wtedy robię, to sprawiam sobie jakąś drobną przyjemność. Zazwyczaj jest to jakiś upragniony prezent lub porządna chwila relaksu, której tak często brakuje. Tegoroczne urodziny – ku mojej ogromnej radości! – spędziłam razem z moim mężczyzną. I to tak zwyczajnie, bez pośpiechu. Odnośnie świętowania na mieście zbyt dużego pola manewru nie mieliśmy ze względu na to, że był Poniedziałek Wielkanocny, dlatego drugą połowę dnia spędziliśmy już w domu kluskując (czyli leniuchując 😉 ). Z okazji urodzin zrobiłam sobie też kilka podsumowań związanych z planami oraz celami na ten rok i tym sposobem postanowiłam rozpocząć pewien szalony projekt, o czym opowiem już za chwilę 🙂

Wyzwanie rok bez zakupów

Dokładnie 22.04. (czyli w dniu swoich urodzin) rozpoczęłam wyzwanie ROK BEZ ZAKUPÓW. Minął zaledwie tydzień, a już widzę, jak zmienia się mój sposób myślenia o zakupach. Być może to, co zaraz napiszę, uznasz za dziwne i niedorzeczne, ale dopiero teraz, po wielu latach, ze sklepu wychodzę tylko z rzeczami niezbędnymi, zanotowanymi wcześniej na kartce. Póki co jest to dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem, by tak po prostu wejść do sklepu, wybrać odpowiednie artykuły i udać się do kasy. Do tej pory lubiłam sobie pooglądać asortyment na sąsiednich półkach, bo wiesz, a nuż coś jeszcze się przyda. O, a to jeszcze w przecenie. Taka okazja! Żal nie wrzucić do koszyka! I tak oto moje konto zeszczuplało do tego stopnia, że musiałam podjąć radykalne kroki. Gdy tylko trafiłam w sieci na pierwszy materiał dotyczący wyzwania, już wiedziałam, że to coś dla mnie. Mam nadzieję, że przyniesie to pozytywne rezultaty 🙂

Nowa fryzura

Obcięłam włosy. Ta radykalna zmiana fryzury wywołała przeróżne reakcje otoczenia, ale dokładnie takie, jakich się spodziewałam. Przeważało zdziwienie i niedowierzanie połączone z wielokrotnie powtarzającym się pytaniem “DLACZEGO?”.

O tym, że zamierzam to zrobić, wiedziały tylko dwie osoby. Nie mówiłam nikomu więcej, ponieważ na pewno usłyszałabym (mogłam się nawet o to założyć), że powinnam to jeszcze przemyśleć, a najlepiej, żebym tego nie robiła. Cóż, nawet pani fryzjerka była zaskoczona i kilka razy upewniała się, czy na pewno ścinamy tak krótko 😉

Ćwiczenia

Czy chciałam, czy nie, musiałam uwzględnić w swoim kalendarzu regularne ćwiczenia. Plecy i kolana nie pozostawiały mi pola do negocjacji. A że moja kondycja powalająca nie jest (łagodnie mówiąc), to zaczęłam od czegoś bardzo prostego. Przygotowałam sobie zbiór lekkich ćwiczeń na rozruszanie ciała. Postawiłam sobie dolny limit treningowy wynoszący 3 treningi w tygodniu. Poza jednym tygodniem, rzeczywiście w końcu zaczęłam ćwiczyć w ustalone dni. Raz przesiliłam plecy bardzo długim staniem, przez co ledwo wtoczyłam się wieczorem do łóżka, natomiast poza tą jedną sytuacją zauważyłam ogólne zmniejszenie się bólu pleców i stawów. Chcę dalej kontynuować wcześniej wybrane zestawy treningowe, a gdy tylko forma polepszy się na tyle, bym mogła wybrać coś bardziej wymagającego, poszukam nowych treningów. Dodatkowo chciałabym dołożyć do tego pilates 🙂

Nowy planner

Jako miłośniczka kalendarzy i plannerów wszelkiej maści, nie mogłam odpuścić sobie zamówienia organizera od Aliny. Zrobiła tak atrakcyjną promocję, że zamówiłam od razu trzy! Dzięki temu plannery starczą mi aż na ponad rok planowania.

Co prawda miałam już zwykły kalendarz i dobrze pełnił swoją rolę, jednak czegoś mi w nim brakowało. Nowy planner ma wszystko to, czego potrzebuję: układ miesięczny, tygodniowy, miejsce na notatki, tabelkę tygodnia, kartę priorytetów na dany tydzień… W pełni spełnia moje oczekiwania i doskonale mi służy. To mój nowy ulubieniec w kwestii organizacji i planowania 🙂

Minimalizm

Idea minimalizmu staje się mi coraz bliższa. Kwiecień był miesiącem odkrywania tego tematu na nowo. Myślę, że te wszystkie materiały na YouTube, które o minimalizmie obejrzałam, również przyczyniły się do późniejszej decyzji o roku bez zakupów. Poczułam, że zgromadziłam zbyt wiele przedmiotów, których na co dzień nawet nie używam. Kilka miesięcy temu czytałam książkę Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce Katarzyny Kędzierskiej i jej treść też do mnie trafiła. Już wtedy zrobiłam nawet pierwsze większe porządki w swoim mieszkaniu i pozbyłam się kilku worków niepotrzebnych rzeczy. Nie można mnie nazwać minimalistką, jednak sam minimalizm co raz mocniej gości w moim życiu.

Maj zapowiada się bardziej intensywnie ze względów zawodowych i spraw związanych z uczelnią. Dodatkowo w dniach 10-12 maja będę w Poznaniu na Influencer Live Poznań, z czego ogromnie się cieszę! Jeśli akurat tak się składa, że Ty również, koniecznie daj mi znać! 🙂 A już na pewno zaczep mnie na evencie. Będzie mi niezmiernie miło zamienić z Tobą parę słów face to face 🙂

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *